Chwila dzisiejsza....
- Mam już tego dość! - Krzyknęłam w napadzie złości - KURWA! Dlaczego to właśnie ja? Dlaczego ja? Dlaczego nie ktoś inny?! - Wrzeszczałam. Na kogo? Na siebie. Bo niby na kogo miałabym się drzeć? Już od ośmiu lat przebywałam w osamotnieniu, odizolowana od świata. OD ŻYCIA! Wzięłam zdjęcie z szafki. Byłam na nim z moimi rodzicami. Tacy szczęśliwi, idealni, sztuczni. TACY CHOLERNIE SZTUCZNI! Rzuciłam nim o ścianę. Szkiełko i ramka rozpadły się w drobny mak. Usiadłam w przeciwległym kącie. Skuliłam się, ukryłam twarz i łzy.8 lat wcześniej.....
Młoda dziewczyna siedziała w kącie bazgrząc coś na ścianie. Napisała "Destroy me" i narysowała płonące drzewo.
- Nie pozwól im wejść, nie pozwól zobaczyć, bądź grzeczną dziewczynką..... - Nuciła. Wtedy do pokoju weszli rodzice.
-Luna, czas do szkoły - Powiedziała matka. Luna szkołę zmieniała bardzo często, wydawało jej się że nie chodziła do prawdziwej szkoły, tylko do tymczasowego domu opieki. Kobieta rzuciła córce torbę. Dziewczyna stała przez chwilę, nie wiedząc co robić. Stała na środku pokoju, myśląc co zrobiła źle że rodzice tak ją nienawidzą. Podniosła torbę,i wyszła na tyle cicho na ile pozwalała jej pozwalała niezbyt rozwinięta koordynacja. Podeszła do schodów i przykucnęła by jej nie widziano, by jej nie widziano.
- ONA NIE JEST NASZYM DZIECKIEM! - Krzyczała kobieta.
- no cóż... nie da się ukryć że Luna ma.... twoje oczy...
- Moje oczy? MOJE OCZY? TO SĄ OCZY DEMONA! - Krzyknęła. Lunie wzbierało się na płacz. Pamiętała jaki jej matka dała "Prezent" na ósme urodziny. Chciała ją zabić. Chwyciła nóż chcąc rozkroić skórę córki i zobaczyć czy w jej piersi bije ludzkie serce. Prawie do tego doszło, gdyby nie Nick, starszy brat Luny który powstrzymał przed jej zabiciem. Niestety, ona nadal ma po tym bliznę na brzuchu.
- Jesteś pewna? nie będziesz żałować?
- A kto by żałował Demona? Dziecka o duszy ciemności! - Zapytała kobieta. Jej głos był pełny napięcia. Luna nie chcąc dłużej tego słuchać wstała i zeszła na dół przerywając dyskusję rodziców,
- To jak? idziemy? - Zapytała zadając sobie pytanie "Co robię źle?". Zawsze, gdziekolwiek się pojawiła była niechciana i odrzucana przez ludzkość.
Wyszła z rodzicami na dwór. Na podjeździe stał van, a przy nim dwaj mężczyźni ubrani na biało.
- to ona - powiedziała matka. Obaj podeszli do dziecka i chwycili je za ramiona. Wrzucili ją na tył vana.
- CO? Co się dzieje? - Pytała. Stanęła przy drzwiach - MAMO! TATO! - Krzyczała łkając i uderza-jąc w drzwi delikatnymi, drobnymi rączkami patrząc jak jej rodzice się oddalają. Usiadła w kącie. Zaczęła płakać. W bagażniku było ciemno i strasznie.
- ciemno jak w mojej duszy, mrocznie jak w moim sercu, samotnie jak w moim życiu - Powiedziała cicho. Wtedy poczuła że van się zatrzymał. Drzwi się otworzyły. Ci sami dwaj mężczyźni którzy ją tam zamknęli teraz chwycili ją za ramiona i wnieśli do wielkiego, szaro-białego domu. W oknach były grube kraty. Zanieśli ją do mrocznego pomieszczenia pełnego lekarstw i "Narzędzi tortur". Kazali jej się położyć na jednym z przyrządów. Do pokoju wszedł facet w czarnym skórzanym płaszczu obitym ćwiekami i w hełmie, przez który nikt nie mógł zobaczyć jego twarzy, lecz Luna była pewna że jego oczy są pełne nienawiści. Przypiął ją pasami do urządzenia i poddał elektrowstrząsom.
CHWILA DZISIEJSZA......
- NIE! Ja nie chcę tego pamiętać! - Krzyczałam. Nadal wspominałam Nicka, jedyną osobę we wszechświecie, która traktowała mnie jak człowieka, a nie jak bestię którą z resztą jestem. Od jakiegoś czasu, powoli zaczynam zgadzać się z tym stwierdzeniem. Ale... Nicka już nie ma! Umarł na raka kilka lat temu, gdy ja byłam w tym "cudownym miejscu". Zgniotłam zdjęcie i wrzuciłam do zsypu na śmieci. Wyrzuciłam to, jak resztki mojego człowieczeństwa, które zniknęły już dawno. Byłam zaskoczona tym, że jeszcze nigdy nie spróbowałam wskoczyć do zsypu i uciec, Resztki szkła znalazły się pod moim łóżkiem. Spojrzałam na solidne, stalowe drzwi z żelazną zasuwą. Miliony razy próbowałam je otworzyć - bezskutecznie. W końcu, w wieku siedemnastu lat dałam sobie z tym spokój. Usiadłam w kącie, i czekałam na swój koniec, który miałam nadzieję, był bliski.CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz